2011-10-06/tęsknie
za robieniem zdjęć.
od czasu gdy utopilam aparat nie było mi dane sie wyszeleć na tej płaszczyznie.
korzystając z ostatnich chwil słońca i czasu (zbyt) wolnego chadzam na spery do lasu.
co krok trafiam na coś co chciałabym zatrzymać w kadrze.
kolory, kształty, plamy światła i półcienie.
gubię się na prostych ścieżkach i zagladam w lisie nory.
spotykam piżmaki, zaskrońce, dzięcioły i wiewiórki.
albo staję oko w oko z mlodym koziołkiem, ktory wylazł z lasu wygrzać się w ostatnich promieniach słońca.
za chwilę stanie sie szaro, buro i depresyjnie.
po takim lecie jakie było w tym roku zima powinna zostać zakazana.
nie było jak urwać się choćby na chwilę pod palmy więc gniję od środka.
w kupie trzyma mnie wizja przyszłorocznej wyprawy o ktorej nie mówię na głos aby znowu czegos nie zapeszyć.

nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło byc gorzej.


skomentuj (3) . 20:21:59 . .